Dzięki sztuce, aktorom i ich mistrzowskiej grze możemy przenieść
się w inną historię, poczuć emocje, które widzimy, "kupić" to w czym
wizualnie uczestniczymy. Dajemy się ponieść chemii, którą czujemy i wydawałoby
się nawet, że możemy ją dotknąć. Widz jest największym krytykiem i bardzo
szybko dostrzeże mankamenty sztuki autorskiej i fałszywe emocje. A co jeśli
chcemy ukryć kumulujące się w nas emocje, zapieczętować je głęboko, na dnie
duszy?
