niedziela, 9 października 2016

"Hopeless" Colleen Hoover

W ciągu swojego wiedźmowego życia przeczytałam już dość sporo książek. Poznałam setki historii, jeszcze więcej bohaterów, ich myśli, emocje i zachowania. Siegając po każdą kolejna lekturę zadaję sobie po cichu pytanie czy ta książka nie powtórzy jakiejś znanej mi historii? Czy nie zastąpi moich ulubionych bohaterów innymi? Czy wywoła jeszcze jakieś uczucia u mnie?
Nie zadaję sobie pytanie czy warto tracić czas na czytanie - uwielbiam czytać, ale jednocześnie uwielbiam pokochanych przeze mnie bohaterów i nie chciałabym aby zostali zastąpieni jakąś podobną historią i podrobionymi pod nich klonami. Tylko tego się boję zaczynając czytać.

Własnie zamknęłam ostatnią stronę "Hopeless" i chciałam Wam powiedzieć o swoich odczuciach względem książki, moich indywidualnych odczuć, emocji, myśli i pierwszy raz nie wiem czy potrafię ubrać emocje w słowa tak aby realnie i najbardziej osobiście przedstawić Wam to z czym obecnie walczy mój Rozum i Serce.



Sky to młoda dziewczyna, na progu dorosłego życia. Wychowywała się bez ojca otoczona miłością swojej specyficznej i lekko dziwnej matki. Pomimo tego, że zaraz będzie miała 18lat nigdy nie miała telefonu, telewizji, nie wie jak wysłać maila, ma tylko jedną najlepszą przyjaciółkę i właśnie idzie pierwszy raz w życiu do szkoły - zaczynając ostatnią klasę liceum. Mając dość nauczania indywidualnego postanawia wreszcie poznać nowych ludzi, szkołę i wszystko co do tej pory było jej nieznane. Niestety nic nie idzie po myśli Sky, w szkole ma opinie łatwej dziewczyny, a jej jedyny przyjaciel jest gejem. 
Holder nie ma zamiaru wracać w tym roku do szkoły. Po śmierci siostry nie chce spędzać czasu w miejscu gdzie zbyt wiele wspomnień o niej przypomina. Próbuje pogodzić się z tym czego nie może zmienić. Jednak opinia złego chłopaka oraz liczne pomówienia sprawiają, że większość znajomych nie chce się z nim zadawać. Kiedy pewnego dnia podczas zakupów zauważa Sky za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Tylko czy da sie dowiedzieć czegoś o kimś kto nie ma internetu i nie istnieje w świecie wirtualnym?
Los, który postanowił brutalnie doświadczyć tych dwoje młodych ludzi wcale nie ma dobrych zamiarów. Jak wielki musi byc ból, który zaczyna dławić? Czy miłość jest w stanie unieść tak wielkie brzemię, które wykańcza wielu śmiertelników? Jak wielka musi być aby wybaczyć najbliższym kłamstwo? Ile tak na prawdę są w stanie znieść młodzi ludzi nim podejmą decyzję o poddaniu się?  A może lepiej zapomnieć?
Bardzo długo siedziałam nad klawiaturą i zastanawiałam się jak posklejać swoje myśli. Nie wiem czy znalazłam na to sposób ponieważ nadal zalewają mnie fale uczuć, które nie do końca sama potrafie zdefiniować. Nadal pod powieką błąka się zagubiona łza, nadal adrenalina mieszka w moich żyłach, nadal smutek miesza się z bólem powodując większą mieszankę niz wódka z RedBullem. Nadal mam ochotę wrzeszczeć z powodu nie akceptacji okrucieństwa, kłamstwa i krzywdy. A jednocześnie czuję się jakby miażdżyła mnie ta książka za każdym razem kiedy na nia spojrzę, kiedy o niej pomyślę, kiedy spróbuję ją przetrawić jeszcze raz, na trzeźwo, na spokojnie. Nie, na spokojnie sie nie da.Kiedy coś Ciebie miażdży nigdy nie jest się spokojnym. Mi po prostu brakło tchu, powietrza, zdolności powrotu do realnego zycia. Utknełam między wersami, będąc więźniem tej historii, będąc więźniem tych wszystkich emocji i poczucia niesprawiedliwości. Będąc więźniem strachu. Będąc więźniem miłości.
Skończyłam czytać i usiadłam na łóżku próbując nazwać to co czuję. Siedziałam tak dłuższą chwilę kiedy uświadomiłam sobie, że czuję wszystko, kiedy poleciały łzy, kiedy moja zbyt wrażliwa natura pod wpływem linijek tekstu ponownie zawładnęła moim ciałem. To było jak trzęsienie osobowości, jak tsunami przez moja duszę, jakby nawet piekło się bało.
Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce. Nie żałuje ani jednaj chwili z nia spędzoną. Nie żałuję ani jednego uczucia jakie we mnie wywołała - kolejne nowe doświadczenie. Ta książka po prostu sieje spustoszenie. Mimo mojej wrażliwej i lekko romantycznej natury to było cos wiecej niz zwykłe trzesienie ziemi, to było jak zderzenie z meteorytem. Wyleciałam na całkiem inną orbitę.
Jest to moje drugie podejście do twórczości Colleen Hoover i nie żałuję, że właśnie w takiej kolejności. Podejrzewam, że gdybym najpierw przeczytała tą książkę to "UGLY LOVE" nie zrobiłoby na mnie tak dobrego wrażenia. Niemniej jednak bardzo ciesze się z kolejności, która wybrałam bo to sprawia, że nie poczułam sie rozczarowana, a wręcz przeciwnie.
Pozdrawiam, 
Zaczytana Wiedźma

28 komentarzy:

  1. To moja pierwsza przeczytana książka tej autorki i jednocześnie jedna z ulubionych ze wszystkich dotychczas przeczytanych :) Nie dziwie się że się nie zawiodłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio tylko jej książki czytam. Są lekkie i odciagają mnie od rzeczywistości co teraz jest wskazane. Czas na babskie książki jak ja to mowię :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mi ta książka się nie spodobała, ale chyba dam jej drugą szansę- może zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu. Spróbuj dać jej drugą szansę :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Planuję ją niedługo przeczytać, spodziewam się, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Na pewno się spodoba :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ja tę książkę czytałam bardzo dawno temu. Ostatnio ciągle czytam o niej na blogach, więc chyba powinnam sobie ją przypomnieć. :) Polecam Ci jeszcze Maybe Someday tej autorki, która jest moją ulubioną. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybe Someday jest już na mojej liście do przeczytania :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Książka niestety nie w moim klimacie, więc raczej jej nie przeczytam ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam kilka książek, które nie są w moim typie więc rozumiem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. ,,Hopeless'' bardzo mnie poruszyła. Czytałam ją w wakacje, przewracałam strona za stroną z wypiekami na twarzy. Cała ta historia stworzona przez Colleen jest taka piękna. :)
    Pozdrówka! :)
    Zapraszam do siebie: http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie miażdżyła. Musiałam potem wyjść na spacer bo za dużo emocji we mnie było.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. To już jest takie must read w tym sezonie :d
    Zapraszam na BT https://justboooks.blogspot.com/2016/09/book-tour-z-poaczeni-uwolnij-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się tak wydaje :) wszędzie o niej głośno.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. "Hopeless" oraz "Losing hope" czytałam - niestety nie wywarły na mnie takiego wrażenia, jakiego oczekiwałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rozczarowało "Losing hope", spodziewałam się po niej czegoś innego.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Czytałam ją i niestety, w ogóle nie przypadła mi do gustu :) Początkowo myślałam że to wina autorki i jej styl mi nie odpowiada, jednakże inne jej pozycje bardzo mi się podobały. Owa historia nie wpisała się w moje gusta.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem właśnie przed jej innymi pozycjami więc wszystko przede mną :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Kiedyś pewnie się z nią spotkam, tak na lekkie i przyjemne zaczytanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na pewno warto aby wyrobić sobie swoje zdanie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Kurczę ciężko mi się odnieść do twórczości pani Hoover, bo jak pisałam ci pod poprzednią recenzją, już dwa razy byłam trochę rozczarowana (m.in tą książką właśnie). Widzę w zapowiedzi, że też będzie Hoover, zobaczę więc jak się odniesiesz do następnej książki. Kto wie być może dostanie ona ode mnie trzecią szansę.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    ukryte-miedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać ona mnie oczarowała dlatego też ostatnio spędzam wolne wieczory własnie z nią. :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Cieszę się, że książka wywoła w Tobie tak szlachetne uczucia. Miałam podobnie i to wszystko co tu piszesz, to zdecydowanie wystarczy... Ja rozumiem, to jest gigant emocjonalny...
    Nie mam pojęcia skad Pani Hoover bierze pomysły na taki rozwój wydarzeń u bohaterów ale ona jest geniuszem! W jej książkach nie ma ani zdania, aby choć pomyśleć o nudzie ...
    chciałabym jej kiedyś podziękować za tą porcję wzruszeń. To teraz czas na moje ulubione "Maybe Someday" ? U mnie na półce "Ugly love" ;)
    Pozdrawiam :*
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak tylk skoncze NEVER NEVER to sięgam po Maybe Someday :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać :)
      Chociaż słyszałam , że "Never , never" słabsze od pozostałych. Ale zobaczymy jaka będzie Twoja recenzja ;)

      Usuń
    2. Ten tydzień jest mało obfity jeśli chodzi o czas na książki ale na dniach na pewno recenzja się pojawi :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. To prawda! :) "Hopeless" dostarcza czytelnikowi moc wrażeń i emocji. Nagłe zwroty akcji pojawiające się w książce są niesamowite, pełne napięcia. Historia trafia do serca czytelnika. Mimo, iż już stara jestem i kilku rzeczy w książce się "czepiłam" to mnie również bardzo się podobała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam się od razu czepiać! Ja się czepiłam okładki i nie mogłam jej puscić ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma