piątek, 23 lutego 2018

"Present perfect" Alison G. Bailey


Niektórzy ludzie po prostu w naszym życiu są. Ot tak. Od urodzenia, od dzieciństwa, od przysłowiowego zawsze. Bardzo często nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich obecności, znaczenia, ulokowania w naszym sercu. Dopiero kiedy zmienia się system wartości, sytuacja dostrzegamy obecność, zainteresowanie, dobre serce…




Amanda i Noah znają się od zawsze, urodzili się tego samego dnia, dorastali razem, chodzili do tych samych szkół. Są najlepszymi przyjaciółmi od samego początku. A przyjaźń od najmłodszych lat jest najpiękniejsza. Niby znają wartość swojej relacji, ale wszystko zmienia się kiedy wchodzą w okres dojrzewania. Tutaj hormony zaczynają robić swoje, a ich przyjaźń zostaje wystawiona na ogromną próbę. Czy na fundamentach prawdziwej przyjaźni da się zbudować trwały związek? Może jednak lepiej nie ryzykować idealnej relacji dla kilku uniesień serca? Czy relacja przyjacielska jest lepsza niż brak czegokolwiek?

Amanda wychodzi z założenia, że nie jest idealna dla Noaha jako partnerka. W związku z tym uważa, że lepiej zachować przyjaźń niż przekroczyć granicę i związkiem zniszczyć to co budowało się wiele lat. Postanowiła schować swoje uczucia do kieszeni i cieszyć się z Noaha jako bratniej duszy.
Jednak hormony robią swoje, a dorastający wiek sprawia, że oboje zaczynają na siebie patrzeć inaczej. Nie jest to już tylko przyjaźń między Amandą, a Noahem, ale relacja kobieta- mężczyzna. Tutaj pożądanie zaczyna grać pierwszorzędną rolę, a serce rwie się w ramiona ukochanej osoby.

Powiem Wam, że w momencie kiedy poznałam bohaterów postać Amandy działała mi na nerwy. Tak zakompleksionej osoby o skrajnie niskiej samoocenie dawno nie spotkałam. Dodatkowo jej negatywne myślenie o sobie sprawiało, że irytowała mnie prawie na każdej stronie. Zazdrościłam jej wtedy, że ma przy sobie tak cierpliwego Noaha. Znosi to chłopak cierpliwie, dzień po dniu tłumaczy jej, że jest fantastyczną kobietą, całym jego światem. Mimo to dziewczyna nadal robi swoje i zmierza drogą destrukcji zatracając się w zazdrości kiedy widzi ukochanego z inną kobietą. A wszystko dlatego, że wybrała przyjaźń. Nie pozwoliła ani sobie ani jemu przekroczyć granicy.
W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że Noah musi zaspokoić swoje hormony z innymi obywatelkami. To znowu wzbudza zazdrość u Amandy i błędne koło się zamyka. Sytuacja powtarza się w momencie kiedy Amanda zaczyna umawiać się z innymi chłopakami. Kipiący z zazdrości Noah nie stroni od rękoczynów. I tak w kółko.

Więc mniej więcej przez pół książki poznajemy bardzo dokładnie zakompleksioną osobowość Amandy. Pozwala to zrozumieć nam jej zachowanie, motyw działania i wartość przyjaźni z Noahem.

„Każdy zasługuje na  „dziękuję” i „do widzenia”.”

Dopiero kiedy ich drogi się rozchodzą aby każde mogło spróbować  ułożyć sobie  życie zaczyna się coś dziać. Tutaj fabuła powoduje zdecydowanie zawirowania serca. Wywołuje łzy, wzrusza i wprawia w osłupienie.
Poprzez nieplanowane wydarzenia Amanda zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie. Zmienia się jej system wartości, odbiór wydarzeń i postrzegania świata.

„Przestań żyć przeszłością i marnować teraźniejszość.”

To właśnie wtedy decyduje się również na radykalne kroki w swoim życiu. Wtedy właśnie odbiór głównej bohaterki przez Czytelnika ulega zmianie. Zaczynamy jej kibicować, wierzyć w nią, trzymać kciuki. Wszystko po to aby na końcu wylać może łez, aby zatrzymało się serce, aby przestać oddychać.

”Nie, nie byłam idealna. I nigdy nie miałam być. Ale co z tego? W życiu są ważniejsze rzeczy niż ganianie za urojoną perfekcją. Ideał to pojęcie względne. Każdy postrzega go inaczej. Przez całe życie marnowałam czas, próbując mieć nad wszystkim kontrolę. To wykańczające. Tak naprawdę przecież mogłam kontrolować jedynie siebie.”

Miałam tą recenzję dodać wczoraj, zaraz po przeczytaniu lektury, jednak potok łez i nadmierne wzruszenie spowodowały u mnie kaca książkowego i emocjonalną blokadę recenzencką.
Ta książka to emocjonalna huśtawka. Wywołuje naprzemiennie skrajne emocje tylko po to by na końcu zabić Czytelnika. To historia o sztuce dojrzewania, zmieniania się i indywidualnego odbioru świata. Jest to również opowieść o przepięknej i oddanej przyjaźni, która w pewnym momencie niekontrolowanie zaczyna przeistaczać się w najpiękniejsze ze znanych człowiekowi uczuć. Powieść tak bogata w emocje, że zaczynają one wypływać między stronami. Poruszająca bardzo trudne tematy, pokazująca ludzie zagubienie i rezygnację z samego siebie dla dobra drugiego człowieka.
Wzrusza, zmusza do zastanowienia i przeanalizowania. Refleksyjna opowieść, która sprawia, że zatrzymujemy się aby spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Jest to książka, którą polecam Wam z czystym sumieniem. Dla każdego wrażliwego książkoholika będzie to na pewno dobrze spędzony czas z lekturą. Myślę, że moje łzy oraz kac książkowy są najlepszą rekomendacją co do jakości książki. A dodatkowo powiem Wam, że o tej historii nie prędko zapomnę.

Książkę oceniam na pięć mioteł.


Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma

16 komentarzy:

  1. Lubię refleksyjne powieści. Dziękuję, na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojejciu ta nazwa mnie przeraziła chyba wiesz z jakiego powodu haha. Ale chętnie bym poczytała ta ksiazkę.
    http://teczowabiblioteczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tę książkę w zapowiedziach i już wtedy mnie zainteresowała. Chętnie ją przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam już na niejednym blogu i obawiam się, że jak na mój gust "zasłitaśne". ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod ogromnym wrażeniem bo przyznam, że jak pierwszy raz usłyszałam o tej książce ( i zobaczyłam wątpliwej rody okładkę) to założyłam że to będzie jakieś badziewie kolokwialnie mówiąc ;) Tymczasem książka zbiera na prawdę dobre oceny i pozytywne recenzje... kupuje! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałaś mnie, będę miała ten tytuł na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam wiele na temat tej książki, na pewno kiedyś będzie stała na mojej półce, bo recenzja jest niczego sobie i bardzo zachęca do przeczytania :) Dodaję bloga do obserwowanych :)

    Zapraszam do mnie: http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/02/slammed-colleen-hoover.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś dziwnie mi się kojarzy z Love, Rosie i chyba nie umiałabym tego czytać, nie porównując do w/w. Chociaż może i tylko zarys jest łudząco podobny, no ale..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, że nie każdemu może się spodobać.

      Usuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma