piątek, 9 listopada 2018

[PRZEDPREMIEROWO] "SPONSOR TOM I" K.N. HANER


Świat uczuć rządzi się swoimi prawami, na które my, śmiertelnicy najczęściej nie mamy wpływu. Serce samo dyktuje warunki, a miłość przychodzi niepostrzeżenie. Czasami usiądzie cichutko obok nas, aby obserwować, kiedy zdamy sobie sprawę z jej obecności. Innym razem wkroczy żywiołowo niczym orkan, tak, aby każdy mógł ją zauważyć. Jednak bez względu na wszystko zawsze sieje spustoszenie.





Ta książka zalicza się do gatunku tych, którymi po przeczytaniu mamy ochotę rzucić o ścianę. Ale od początku...

Kalina to młoda studentka, która prowadzi normalne, wesołe życie. Kształci się w wybranym przez siebie kierunku, ma wspaniałych rodziców, młodszą siostrę, która na swój dziecięcy sposób zachwyca oraz najlepszego przyjaciela Eda. Pewnego dnia, w drodze na uczelnię spotyka JEGO.

Nathan zalicza się do grona tych facetów, za którymi szaleją kobiety. A może raczej za jego portfelem. Dobra pozycja na rynku, gruby portfel i luksusowe życie, które wiedzie sprawiają, że kobiet mu nie brakuje. Mają na to wpływ również jego dotychczasowe przyzwyczajenia. Jak się okazuje nie wszystko jest na sprzedaż - przekona się o tym mężczyzna, kiedy na jego drodze pojawi się Kalina.

I właśnie w tym momencie zacznie się gra niedomówień, niepewności, ale również wiary, nadziei i miłości. Tylko czy czyste i niewinne serce Kaliny wystarczy, aby zmienić mężczyznę? Czy da się zmienić drugiego człowieka? Czy miłość posiada aż taką moc?

Kalina zalicza się do tych dziewczyn, które wiodą najzwyklejsze życie. Nawet przez myśl jej nie przeszło pławić się w luksusach, w jakich żyje, na co dzień Nathan. Mimo wszystko, kiedy zderzą się te dwa światy wszystko się zmieni.
Bagaż doświadczeń oraz emocji, które musi dźwigać dziewczyna jest bardzo ciężki. Nathan pozornie jest jej przepustką do świata bez problemów, a przynajmniej tak się wydaje naiwnej Kalinie. Tym czasem świat mężczyzny ma o wiele gorsze problemy, jest bardziej bezwzględny i nie ma w nim zasad fair play. Tutaj rządzą pieniądze, za które można kupić wszystko - o tym również bardzo boleśnie przekona się młoda kobieta.
Bardzo bolała mnie jej naiwność, ale z drugiej strony wiara w drugiego człowieka była czymś przepięknym. Kobiety często uważają, że one oraz ich miłość są w stanie zmienić mężczyznę. Dopiero na koniec, po wylaniu oceanu łez uświadamiają sobie, że tak na prawdę nie ma takiej mocy, która mogłaby zmienić innego człowieka, jeśli on sam tego nie chce. Czy ta prawdziwa miłość wystarczy, aby Nathan zapomniał o swoich dawnych przyzwyczajeniach? 

K.N.Haner chyba pierwszy raz stworzyła faceta, który tak bardzo mnie irytował. Jak można być takim egoistą, który myśli, że za pieniądze można kupić dosłownie wszystko? Taka dewiza rządzi właśnie światem Nathana. Jest problem? Wyciągam gotówkę i problemu nie ma. Przecież to takie proste!
Pod tą maską cynizmu i egoizmu kryje się jednak bardzo pogubiony facet. Mężczyzna, który otaczał się również bezwzględnymi kobietami. Bardzo łatwo można nasiąknąć takim światem. Dlatego właśnie Kalina jest jak powiew świeżości, jak objawienie losu, że można żyć inaczej, a bezinteresowność i miłość są na wyciągnięcie ręki. Jest tylko warunek - szczerość i wierność. Wtedy można razem dokonać rzeczy niemożliwych.
Bezradność mężczyzny najlepiej oddaje moment, w którym on uświadamia sobie, jakimi uczuciami darzy Kalinę. Wtedy widać jego zagubienie, niepewność i przerażenie. Tylko czy to wystarczy?

W tym całym poplątanym świecie bezwzględności, egoizmu, pieniędzy i sexu światełkiem nadziei jest malutka Sabrina, która swoim dobrem, dziecięcym serduszkiem wnosi uśmiech, radość i wiarę, że jednak wszystko dobrze się poukłada. Dzieci jednak odczytują pewne zachowania bezpośrednio, co ułatwia im komunikację, ale za to często wpędzają dorosłych w zakłopotanie. Dokładnie tak samo jest w tym przypadku.

Ile razy miałam ochotę kopnąć Nathana, aby ten w końcu oprzytomniał i zaczął zachowywać się jak Homo Sapiens. Tyle samo razy chyba chciałam nawrzeszczeć na Kalinę, aby nie była taka naiwna. 

Nie da się obok tej książki przejść obojętnie. Jest to poplątana historia o miłości, w której główną rolę mają młodzi, zagubieni ludzie.  Tutaj nic nie jest oczywiste, tutaj nie ma zasad uczciwej rywalizacji. Jest namiętność, jest pożądanie i są pieniądze. Toksyczna mieszanka, a jednak gdzieś w tym wszystkim jest wiara i nadzieja na happy end.

Mamy tutaj sylwetki bardzo skomplikowanych bohaterów. Przyznam szczerze, że aby stworzyć taką sieć emocji trzeba było poświęcić sporo czasu. Fakt, że część rozdziałów mamy z perspektywy Nathana, a część z Kaliny najbardziej oddaje jakość tego zabiegu. Mi osobiście takie rozwiązanie bardzo się podobało. Możemy poznać emocje i uczucia obojga bohaterów, zobaczyć wydarzenia z ich perspektywy i lepiej ocenić sytuacje oraz motywy, które przez nich przemawiały.

Wreszcie nie mamy bohaterki, która nas irytuje. Kalina jest inna od jej literackich poprzedniczek. Jest naiwna, ale nie dlatego, że jest głupia. Jest naiwna z dobroci serca, z powodu swojej uczciwości, ponieważ tak została wychowana. Nie zakłada z góry, że ktoś chce ją skrzywdzić. Jednak gdzieś pod tą powierzchnią delikatności kryją się zadziorne pazurki i zdeterminowana kobieta. Mam nadzieję, że w kontynuacji będzie więcej takich elementów, gdzie Kalina będzie mogła pokazać swój stanowczy charakter. Bardzo na to czekam.

Sabrina jest tutaj moją ulubioną postacią. Ta czterolatka skradła moje serce i domagam się tak samo dużo elementów z jej udziałem w kontynuacji. Wielokrotnie śmiałam sie do łez.

I pozostał nam Nathan. Mały, zagubiony chłopiec w ciele dorosłego faceta, który lubi drogie zabawki. Dosłownie tak bym go zdefiniowała. Nie jest konsekwentny, jest przerażony, kiedy jego przeszłość zaczyna powracać. Jednocześnie nie robi nic, aby cokolwiek zmienić. Szasta tylko gotówką na prawo i lewo wierząc, że to wszystko załatwi. Typowy facet. Tutaj również mam nadzieję, że zakończenie książki miało taki, a nie inny wymiar, aby w kontynuacji zobaczyć jego metamorfozę.

Na okładce znajdziecie zapis " Romans inny niż wszystkie" i dokładnie taka jest prawda. Książka nie jest przepełniona hot scenami, chociaż emocji i pożądania tutaj nie brakuje. To wszystko pojawia się sukcesywnie, jest budowane stopniowo, aby kawałek po kawałku tworzyć całokształt uczuć i zachowań naszych bohaterów.  

I zakończenie - ten element celowo zostawiłam na koniec. Jeszcze nigdy nie miałam takiej chęci mordu w oczach jak tym razem. Jeszcze nigdy nie miałam ochoty tak mocno rzucić książką jak w tym wypadku.  Nie kończy się książek w takim momencie! Przecież to jest złamane serce czytelnika. Przez kilka dni nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, co zjeść na śniadanie, ponieważ przed oczami miałam ciągle mnożące się scenariusze, co będzie dalej z Kaliną i Nathanem. A wizja małej i zapłakanej Sabriny już całkiem złamała moje sponiewierane serce. Czasami nie mam już siły na emocjonalne wzloty i upadki podczas czytania książek K.N. Haner. Jednak wiecie, dlaczego cieszą się one takim sukcesem? Ponieważ autorka nie boi się złamać nam czytelnikom serca, zostawić nas z miliardem niedomówień ( jak to ma miejsce w tym wypadku). Tutaj na pierwszym miejscu są emocje. I właśnie, dlatego jest sukces. Bo my pamiętamy te emocje. Nie zostaną one odłożone na półkę wraz z książką. Zakotwiczają się w sercu Czytelnika i pozostają tam...
Już to kiedyś pisałam, ale powtórzę raz jeszcze. Nie zawsze landrynkowa historia, przepleciona trudnymi zdarzeniami z końcowym happy endem to przepis na sukces. Książek przybywa, historie miłosne mnożą się jak grzyby po deszczu i dlatego ważne jest, aby umieć zdobyć serce Czytelnika. Czasami trzeba je złamać, aby potem, w kontynuacji móc poskładać je na nowo, w jedną poprawną i kompatybilną całość. Tylko wtedy ma to tak głośny odbiór.
Dlatego jest mi niezmiernie miło obserwować rozwój ojczystej literatury, która ma coraz mniej tematów tabu, a warsztat naszych rodaków stale jest dopracowywany. Takie książki czyta się wtedy bardzo przyjemnie i z uśmiechem na ustach. Nie żałuję, że postawiłam na twórczość K.N. Haner.

Książkę oceniam na pięć mioteł.



Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma

7 komentarzy:

  1. Hmm... Nie wiem czy przeżyje kolejnego takiego męskiego bohatera :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam jeszcze twórczości tej, autorki, ale to tylko kwestia czasu. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że omijałam tę książkę wielkim łukiem. Jednak czytając Twoją recenzję, zadałam sobie pytanie ,, dlaczego ją tak omijałam ? " przecież posiada takie elementy, które w tym gatunku literackim lubię. Więc dzięki Tobie zapisuję sobie ją na listę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym przeczytać tę książkę. Znam tylko jedną powieść autorki i podobała mi się, więc z tą może być podobnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już nie mogę doczekać się lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kusi mnie ta książka, oj kusi, wszędzie ją widzę i wszyscy ją chwalą. Ale ja mam już Mount Everest ułożony z książek czekających na przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma