wtorek, 21 maja 2019

"Będzie bolało" Adam Kay

    Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być lekarzem? Ale tak naprawdę, nie w stereotypach o tym, że wszyscy oni tylko biorą w łapę i mają pacjentów w czterech literach. Oczywiście nie mówimy tu o niedouczonych dzieciach tłustych kocurów z prezydium izby lekarskiej, których rodzice zajmują się jedynie pilnowaniem, żeby na biorące specjalizacje jak endokrynologia znajdowały się miejsca rezydenckie (przepraszam: pojawiało realne zapotrzebowanie) przypadkiem tylko w tych latach, kiedy synuś/córeczka akurat z trudem kończy studia. Nie mówimy też o ustawionych lekarzach specjalizacji typu medycyna pracy, wyciągających 200 zł za 2 minuty rozmowy z „pacjentem”, z czego większość czasu zajmują zwroty „dzień dobry”, „200 złotych”, „proszę”, „dziękuję” i „do widzenia”.



   

   A więc zastanówcie się przez chwilę, jak to jest być młodym, normalnym, państwowym, rzeczpospolitym lekarzem w państwowym szpitalu na państwowej posadzie i z państwową płacą minimalną. A w zasadzie nie ma się nad czym zastanawiać, wystarczy sięgnąć po książkę Adama Kay’a. Naprawdę warto.

    Autor (ur. 1980) w 2004 roku rozpoczął pracę jako lekarz i specjalizację z ginekologii w ramach brytyjskiej publicznej służby zdrowia. Przez 6 lat pracy prowadził dziennik, odnotowując w nim co ciekawsze i bardziej warte uwagi zdarzenia, a tych w pracy lekarza w szpitalu dzieje się naprawdę niemało! Od elementów humorystycznych jak pacjenci ze swędzącymi zębami po zagrażające życiu pacjentek krwotoki i ekstremalnie trudne porody, w trakcie których autor zdany był wyłącznie sam na siebie, ewentualnie odwiecznych wrogów ginekologów – położne.

   A do tego jesteśmy przecież w ubogaconej kulturowo Wielkiej Brytanii, więc obecność mężów pacjentek, którzy nie wyobrażają sobie, żeby ich żonami zajmował się facet, chyba nikogo nie zaskakuje? No może oprócz jedynego lekarza na oddziale, który i z tym musi sobie poradzić. Jak sobie radzi? Całkiem nieźle, ale oczywiście o szczegółach pisał tu nie będę. Powiem tylko, że niejednokrotnie porody dla rozpoczynającego karierę lekarza są bardziej traumatyczne niż dla pierworódek, od których je odbiera… I to odbiera praktycznie nie sypiając pomiędzy zmianami… Zdarzyło się Wam kiedyś wyjść z pracy tak zmęczonym, że zamiast dojechać do domu, zasypiacie w aucie na parkingu pod pracą, po kilku godzinach budzicie się i już musicie „wracać” do pracy? A w niej brać skalpel i kroić żywego człowieka, zręcznie manewrując pomiędzy pulsującymi tętnicami?

   Będzie bolało chyba w zamierzeniu miało być krzykiem rozpaczy autora nad losem młodych lekarzy i całej brytyjskiej publicznej służby zdrowia. Przy czym brytyjskiej możecie tu skreślić, dramaturgię pomnożyć przez dwa i będziecie mieli obraz rodzimej. Jednak albo coś autorowi nie wyszło, albo też wyszło aż za dobrze, bo czytając ten okrzyk rozpaczy nie można powstrzymać się od śmiechu i to śmiechu do łez. Genialnie sprawdził się Kay w roli narratora, do perfekcji wykorzystując swój cięty język i czarny humor. W zasadzie każdy, kto nie musi w najbliższym czasie mieć do czynienia ze szpitalem, może potraktować tę książkę jako wybitną komedię, którą aż chciałoby się wystawić na deskach teatru. No przynajmniej większą jej część. Ten z kolei, kto jednak wizytę w szpitalu planuje… lepiej niech nie czyta, nie będzie mu do śmiechu. O tak, będzie bolało!

   I jeszcze dwie kwestie. Zakończenie książki mnie zszokowało, Was pewnie też zszokuje, ale po ochłonięciu przestałem się dziwić autorowi i dziwię się swojemu pierwotnemu zdziwieniu. I dwa: skoro młodzi lekarze w Polsce marzą o tym, żeby uciekać z naszego pięknego kraju na opisywany tu Zachód, pod skrzydła National Health Service jak do mitycznego Eldorado, to pomyślcie, jak przerąbane muszą mieć pod egidą naszego rodzimego NFZ… A książka jest pozycją obowiązkową dla każdego spragnionego śmiechu i odpornego na ból.


  • Wydawnictwo Insignis
  • Rok 2018
  • Okładka miękka, 140 × 210 mm
  • Ilustracje: nie ma
  • Stron 312
  • Ogólna ocena: 5 pazurów


Bury Kocur

2 komentarze:

  1. Planuję tę książkę już od dłuższego czasu, jednak nadal nie miałam takiego dnia, aby wreszcie ją zamówić. Historia wydaje się bardzo interesująca, tym bardziej dla osoby, która marzy o posadzie lekarza. Chyba czas nadrobić zaległości.

    Pozdrawiam, Marta z bloga ksiazkiwpiekle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się nad tą książką kilka miesięcy temu, ale doszłam do wniosku, że to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma