poniedziałek, 16 stycznia 2017

"SEZON NA CUDA" Magdalena Kordel

Grudzień to magiczny miesiąc, pełen uroku, refleksji, magii, nostalgii... To również czas wzmożonej pracy, lepszego zorganizowania. To czas prezentów, dobrych życzeń, ludzkiego głosu, to najzwyczajniej na świecie SEZON NA CUDA...




Majka jako kobieta z dość sporym doświadczeniem i samotna matka stara sie pogodzić wszystkie swoje obowiązki z jakimi przyszło jej się zmierzyć. A nie łatwo jest pogodzić etat nauczycielki, prowadzenie pensjonatu i zbuntowaną nastolatkę. Jednak "matczyny hormon tolerancji" jest w stanie zdziałać cuda...
Nie łatwo jest również żyć w małej, specyficznej i hermetycznej populacji, gdzie każdy wie wszystko o każdym, gdzie każdy, każdego zna, gdzie plotki pędzą z prędkością błyskawicy. Tego również musi nauczyć się Majka. Przystosować się, co czasami wcale nie jest łatwe.
Nie jest łatwe także zbawianie świata, które za misję życiową wzięła sobie dziewczyna. Nie zawsze i nie każdego da się uszczęśliwić, nie każdemu da się pomóc. Można próbować, ale trzeba też liczyć się z konsekwencjami dobrych uczynków. Tego również musi sie nauczyć.
Nie jest łatwe również zbudowanie swojego szczęścia, zaufać drugiemu człowiekowi i wpuścić go do swojego życia...
Tego wszystkiego Majka musi sie nauczyć, jednak jest to o wiele łatwiejsze kiedy ma się po swojej stronie tajemniczego anioła w granatowej czapce, życzliwych ludzi, księdza proboszcza i przyjaciół.

Jest to moje pierwsze spotkanie literackie z Magdaleną Kordel. "Sezon na cuda" dość mocno ocieplił moje ostatnio zmarznięte serducho. Na pewno przyczyniły się do tego moje ukochane Sudety, które są moim rodzinnym domem i do nich zawsze wzdycham z utęsknieniem. Taka oaza, gdzie faktycznie czuwają anioły, gdzie środowisko jest małe i specyficzne, gdzie zawsze znajdzie się ktoś życzliwy, gdzie miłość czuć w powietrzu.

Postać Majki jest przedstawiona tak realistycznie, tak pozytywnie i tak poprawnie, że czytanie sprawia ogromną przyjemność. Osobowość, jej styl, emocje i to jak traktuje ludzi sprawia, że w nas samych pragną zajść wielkie zmiany. Mimo iż w jej życiu jest ciężko i pod górę ma odwagę by wyciągnąć do innych rękę i pomóc, nawet własnym kosztem, ale pomóc. 
Jako matka i pedagog bywa czasami zaskakująca, a jej monologi wielokrotnie rozbawiały mnie do łez. Jednak zaufanie i dobroć jaka z niej emanuje sprawia, że faktycznie coś dobrego wisi w powietrzu.

Fabuła jest prosta, ot zwyczajna zima w górach, grudzień, czas przygotowań do świąt, a jednak kiedy wczytamy sie głębiej wyciągniemy z tej książki cos więcej niż tylko przygody Majki. Wyciągniemy refleksję, która przypomni nam, że warto schować egoizm do kieszeni by stać się człowiekiem.

Dzisiaj nie oceniam tej książki poprzez pryzmat bohaterów, genialnych dialogów, specyficznych przemyśleń Majki i całokształtu, który tworzą inni bohaterowie. Dzisiaj oceniam książkę na podstawie refleksji jakie wzbudza w czytelniku, w jaki sposób zaraża go dobrem, sympatią i chęcią pomocy. Pokazuje aby sytuacji i ludzi nie oceniać powierzchownie bo czasami to co widzimy na pierwszy rzut ona nie jest zgodne z rzeczywistością. Pokazuje, że w życiu nie jesteśmy sami, że zawsze znajdzie sie ktoś na kogo możemy liczyć, czasami wystarczy tylko zapytać...
Szkoda tylko, że SEZON NA CUDA kojarzy nam się wyłącznie z grudniowym klimatem... Po przeczytaniu tej książki zdecydowanie jestem za tym, aby SEZON NA CUDA trwał przez cały rok...

Książkę oceniam na pięć mioteł.



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak.


Pozdrawiam, 

Zaczytana Wiedźma

19 komentarzy:

  1. Ja też jestem za tym, by cuda zdarzały się cały rok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak! Dobrze, że są tak fantastyczne książki, które nam o tym przypominają :)

      Usuń
  2. Skoro taka wysoka ocena to muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest w Twoim typie to na pewno nie będziesz się przy niej nudzić!

      Usuń
  3. Oczywiście, że powinien trwać cały rok! :)
    Cieszę się, że książka podziałała na Ciebie biblioterapeutycznie :) O to chodzi w książkach.
    Nie czytałam jeszcze nic Pani Kordel, nie wiem czy się pokuszę, ale jak będę miała ochotę na pogodną opowieść - to czemu nie ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy wcześniej nie czytałam i sam dziwię się mojemu zadowoleniu :)

      Usuń
  4. Ja z chęcią sięgnę, fabuła niby obyczajowa, ale mnie zachęca, jak i te refleksje, poza tym powiedziałam sobie, że w tym roku będę częściej sięgać po książki polskich autorów, więc się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mu często zapominamy o tych naszych dobrych autorach, dlatego systematycznie co jakiś czas będę się starała wrzucać coś ojczystego :)

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości autorki, ale po takiej recenzji mam chęć poznać tak refleksyjną powieść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko sięgam po takie książki, jednak taka publikacja przydałaby się na "lżejsze" dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mózg i emocje odpoczywają przy takiej książce.

      Usuń
  7. Ja mam w planach w styczniu przeczytać jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo to w takim razie jestem ciekawa czy Twoje emocje będą odbijały się podobnym echem jak moje.

      Usuń
  8. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to cuda zdarzają się przez cały rok, każdego dnia, czasem większe, ale najczęściej mnóstwo małych. :) Książka w planach, jak najbardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale najbardziej na te cuda jesteśmy nastawieni w grudniu :)

      Usuń
  9. Kapitalne! Magda Kordel to jedna z moich ulubionych pisarek. "Sezon na cuda' też niedawno opisywałam na blogu. Jeśli chodzi o sprawy o których piszesz (magię świąt, otwartości na innych i pomocy) to warto przeczytać najnowszą książkę autorki "Anioł do wynajęcia". Jest cudowna. A "Sezon na cuda" to kontynuacja równie wspaniałego "Uroczyska". :D Przede mną jeszcze ostatnia część serii "Wino z Malwiną".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ukrywać, że czytając tą książkę szczerzyłam się jak głupi do sera. Bardzo miłe chwile z nia spędziłam, takie lekki, beztroskie. Po Anioła tez sięgnę tylko lekko ogarne się z tych zaległości co mi na półce zalegają.

      Usuń
    2. Bardzo dobrze to znam... też próbuję się stopniowo wygrzebywać z półkowych zaległości. ;)

      Usuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma