wtorek, 4 kwietnia 2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse

Rodzice w swoich dzieciach zawsze pokładają duże nadzieje. Chcą dla nich jak najlepiej, pragną beztroskiego życia, pełnego śmiechu, radosnych chwil, samych sukcesów. Przede wszystkim chcą ich ustrzec przed własnymi błędami.Jednak bywa też tak, że za pomocą dzieci realizują własne, niespełnione marzenia...




Jacks to młoda kobieta, matka, żona, córka.
Matka dwójki dzieci - prawie dorosłej Marthy i małego jeszcze Jontego. To na jej głowie codziennie są domowe obowiązki, zawiezienie dzieci do szkoły, przywiezienie, obiad, zakupy, pranie, sprzątanie, lekcje...
Córka - ponieważ codziennie opiekuje się matką cierpiącą na demencję, która sama nie potrafi już sobie poradzić. Za pomocą dzwonka informuje Jacks kiedy czegoś potrzebuje, kiedy coś się dzieje, kiedy sama nie potrafi sobie pomóc.
Żoną - chociaż w natłoku codziennych obowiązków zapomina o tej roli. Świadomość ile znaczy dla niej mąż oraz jak wiele poświęcił dla niej i dzieci zostaje zatracona.
Młodą kobietą - w końcu nie ma nawet czterdziestu lat. Jednak ma świadomość wielu utraconych marzeń, niespełnionych przygód, niewykorzystanych możliwości. I jak uważa nieudanego życia.

Jacks za wszelką cenę stara się, aby życie jej prawie dorosłej córki bylo idealne, lepsze niż jej własne. Marzy aby dziewczyna poszła na studia, została prawnikiem, aby podróżowała... Jednak to są tylko jej marzenia, jej niespełnione aspiracje. Wpada w furię, kipi złością kiedy tak się nie dzieje, kiedy los zarządził inaczej.
Nie jest szczęśliwa z powodu chorej matki, która musi sie opiekować, która nadużywa dzwonka, dla której zrezygnowała ze swojej pracy. Nie tak wyobrażała sobie swoje życie...
Nie dostrzega tez w tym wszystkiem wyrzeczeń własnego męża, jego niespełnionych marzeń, jego poświęcenia i przede wszystkimi miłości.
Jacks żyje upojona marzeniami z przeszłości o wielkich planach, nieskończonych możliwościach i chłopaku, który skradł jej serce.
Gubi w tym wszystkim wiele podstawowych wartości, które jako żona i matka powinna znać, doceniać.
Całe jej życie to obowiązki domowe, opieka przy mamie i bycie pod dzwonkiem 24/7. Kobieta zatapia się w myślach, że nie osiągnęła nic, że zmarnowała swoje życie.

Bardzo irytowała mnie główna bohaterka swoim użalającym się stylem bycia. Wszystko było nie tak, wszystko było przeciwko niej. Tylko ona jedna biedna, uciemiężona. Dom nie taki o jakim marzyła, mąż nie taki jakiego chciała, córka nie spełnia jej oczekiwań, matka nie taka jak być powinna. A ona jedna poświęciła dla nich wszystko i nic w zamian za to nie dostała. A jakby tego było mało musi zmieniać pampersy własnej mamie. No tak, dramat. Jednak czasami takie bywa nasze życie. Pewne obowiązki nie zawsze sa takie jakbyśmy marzyli. Rzeczywistość potrafi nas niejednokrotnie zaskoczyć. Dlatego tak często miała ochotę trzasnąć Jacks w głowę i krzyknąć do niej "obudź się kobieto!".
I tak przez pół książki, Na szczęście potem nasza bohaterka dostaje "objawienia", a raczej zostaje brutalnie obudzona ze snu na jawie i musi zmierzyć się z realną rzeczywistością. Właśnie wtedy za pomocą łańcuszka nieplanowanych wydarzeń uświadamia sobie co ma, co dla niej jest najważniejsze i co tak na prawdę w życiu się liczy. I w tym właśnie momencie poznajemy tą bardziej wartością część książki, która nas wzrusza i śmieszy, która pokazuje jaką siłę i wartość ma rodzina.
Jednak mam wrażenie, że wykreowani bohaterowie nie do końca są prawdziwi, bardziej są stworzeni na potrzeby książki. Ich relacje, zachowanie i sposób postępowania niejednokrotnie są naciągnięte aby wzbudzić w czytelniku emocje - emocje jak najbardziej wartościowe i potrzebne.
Całość nie wypada najgorzej - mimo słabego początku wynosimy z tej ksiązki wiele wartościowych emocji, spostrzeżeń, refleksji. Przemyśleń, aby doceniać przede wszystkim to co bezcenne.

"(...) jak się kocha mocno, właśnie to trzeba zrobić - zostać bez względu na to, jak może być ciężko."

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu:




Książkę oceniam na trzy miotły



Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma

22 komentarze:

  1. Fabuła ewidentnie daje wiele powodów do refleksji i rozważań. Chętnie kiedyś skuszę się na ten tytuł. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Mimo irytującej bohaterki książka ma sporo refleksji.

      Usuń
  2. Po Twoim opisie odniosłam wrażenie, że główna bohaterka to ten typ osoby, co nie potrafi wziąć losu we własne ręce. Z każdej sytuacji można, a na pewno trzeba się starać, znaleźć wyjście, pogodzić się z niektórymi sprawami np. z samodzielnymi wyborami córki. To zdaje się być dobra powieść dla osób, które są jak Jacks bo może spojrzą na swoje życie z boku i zdecydują się na zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej bym powiedziała, że bohaterka boi się zaszaleć i zmienić coś w swoim zyciu, w zamian za to lubi gloryfikować utracone marzenia i możliwości.

      Usuń
  3. Zastanawiałam się ostatnio nad tą książką, ale twój opis głównej bohaterki, utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak ta książka nie przypadnie mi do gustu ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko jedna z głównych bohaterek :)
      Niemniej mam nadzieję, że kiedys się skusisz i wyrobisz sobie własne zdanie na ten temat.

      Usuń
  4. Niestety chyba nie przypadnie mi do gusty ta książka. Zresztą trzy miotły to jednak średnio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio, ale jednak dobrnęłam do końca więc az tak źle nie było :)

      Usuń
  5. Chętnie po nią sięgnę, lubię życiowe książki, które mówią o problemach będących codziennymi problemami wielu ludzi a ta właśnie taka zdaje się być :) Pozdrawiam!
    http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę i czekam w takim razie na twoją opinie o tej książce

      Usuń
  6. Trochę szkoda, że pomysł, który bądź co bądź mnie zainteresował, został nie do końca wykorzystany. Gdyby popracować nad bohaterami myślę, ze wyszłaby z tego smakowita przygoda czytelnicza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wartościowa lekcja życia, jednak irytująca bohaterka czasami była męcząca i dawała w kość, a jej pesymizm nie do końca mi odpowiadał.

      Usuń
  7. Akurat przeglądałam na stronie wydawnictwa :) na razie muszę nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że gdybym dostała w ręce to bym przeczytała, ale na siłę szukać jej nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam nadzieję, że kiedyś w ręce trafi :)

      Usuń
  9. Nie mogłabym chyba przeczytać tej powieści... strasznie irytują mnie takie naciski ze strony rodziców, gdy "wiedzą co dla nich będzie najlepsze". Za dużo nerwów by mnie kosztowąło czytanie ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) przecież rodzice zawsze wiedzą wszystko lepiej, nie tylko w książkach :D

      Usuń
  10. Oj coś mi się tak wydaję, że przez całą lekturę byłabym strasznie zirytowana postawami bohaterów, więc ja za ten konkretny tytuł na razie podziękuję.

    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na koniec nawet się wzruszyłam, ale przez ponad 300 stron się irytowałam więc to średnia rekompensata

      Usuń
  11. 3 miotły to żadna rewelacja, a książka przyznam, ciekawiła mnie. Obecnie czytam "Odroczone nadzieje" Anety Krasińskiej o kobiecie opiekującej się chorą matką w podobnej sytuacji. I wydaje mi się, że łatwo jest oceniać, ale jak człowiek znajduje się w tak trudnej sytuacji - rzeczywiście czuje, że jego życie straciło sens. :( Trudno cieszyć się, korzystać z życia i odnajdować radość w sobie w takich warunkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście czasami irytowała, ale to tylko moje zdanie, być może Tobie będzie się bardziej podobać :)

      Usuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma