wtorek, 30 maja 2017

Wywiad z Iloną Gołębiewską

Dzisiejszy post będzie inny. Zabieram Was ponownie do Starego Domu i historii mającej tam miejsce...



Bardzo mi miło gościć dzisiaj przesympatyczną osobę, która w ostatnim czasie licznie "uprowadza" Czytelników do "Starego domu" i tajemnic, które mają tam miejsce... 
Z wielka przyjemnością mam możliwość powitać Ilonę Gołębiewską.

Kiedy zorientowała się Pani, że pisanie książek to jest właśnie ta rzecz, którą chce robić w życiu?

Ilona Gołębiewska:Jak miałam pięć lat :-) Naprawdę! Przebywałam wtedy bardzo dużo czasu z dziadkiem, który miał niezwykłą wiedzę literacką, imponujący księgozbiór i był mistrzem w opowiadaniu ciekawych historii. Dla mnie to było jak magia, bo za pomocą słowa przenosił mnie do dalekich miejsc, dzięki jego opowieściom mogłam przeżyć niezwykłe przygody, a do tego poznać nowych bohaterów. Też tak chciałam umieć, dobrze pisać i ciekawie opowiadać.

Skąd biorą się pomysły na nową powieść, konkretnego bohatera czy stary dom?

Ilona Gołębiewska: Z życia, z doświadczenia osobistego i zawodowego. Mam to szczęście, że pracuję z ludźmi w bardzo różnym wieku. Na moją pracę mówię, że to jest takie „od przedszkola do seniora”. Jestem za nią ogromnie wdzięczna, ponieważ styczność z tak wieloma osobami pozwala mi na rejestrowanie niezwykłych historii. Moi literaccy bohaterowie mają odzwierciedlenie w realnych osobach. Czasami jest to wygląd, nietypowa fryzura, ciekawy strój lub jego element. Innym razem to konkretna cecha charakteru, sposób bycia, zachowanie. Takie smaczki przenikają do moich powieści, dzięki czemu i bohaterowie i sama fabuła jest wiarygodna.

Bardzo często spotykamy się z twierdzeniem, że autor/pisarz ma już gotowy pomysł na fabułę. Jednak co w Pani przypadku pojawia się jako pierwsze - tytuł czy treść książki?

Ilona Gołębiewska: Bardzo różnie. Miałam nawet przypadek, że spodobało mi się pewne określenie, które przypadkiem usłyszałam. Stało się tytułem jednej z moich powieści (jeszcze nieopublikowanych). Czyli najpierw był tytuł, do którego powstała powieść. Ale zazwyczaj jest tak, że zależy mi na tym, by tytuł pojawił się jak najszybciej. Najlepiej przed rozpoczęciem pisania danej powieści.

Jaki impuls skłonił Panią do napisania swojej pierwszej książki?

Ilona Gołębiewska: „Powrót do starego domu” nie jest moją pierwszą książką, tylko jedną z kolejnych. Do tej pory trzymałam je w szufladzie, teraz podjęłam już kroki w celu ich wydania. Jednak do czytelników wyszłam właśnie z powieścią „Powrót do starego domu”, bo uznałam ją za najważniejszą. Pierwszą powieść napisałam w wieku dwudziestu dwóch lat i była to dla mnie naturalna kolej rzeczy, ponieważ pisanie jest moją ogromną pasją. I to się już nie zmieni.

Jak zachęciłaby Pani młodzież do czytania książek?

Ilona Gołębiewska: Czytanie to podstawa do zajęć, które wymaga od nas dorosłe życie. Na przykład praca. Dla mnie dobry pracownik to ten, który szybko stworzy bardzo dobre pismo/raport, będzie umiał płynnie posługiwać się poprawną polszczyzną i z zainteresowaniem opowiadać o tym, co ma do przekazania. Bazą do tego jest czytanie. Oczywiste dla mnie jest również to, że czytanie do szansa na wcielenie się w emocje i zdarzenia z życia bohaterów. A to już jest idealna droga do świetnej zabawy. 

Często mamy tak, że wracamy myślami i sercem do bliskich nam stron, miast, wsi z którymi wiążemy te najpiękniejsze wspomnienia. Jak to było z Panią? Czym zachwyciło Pniewo, że postanowiła Pani przybliżyć Czytelnikom tą miejscowość i wkomponować w nią swoich bohaterów?

Ilona Gołębiewska: Miałam wspaniałych dziadków, którzy pielęgnowali regionalną tradycję na co dzień. Zarażali mnie nią i uczyli bycia dumnym ze swojego pochodzenia. Babcia była hafciarką ludową, cały dom był pełen włóczki, muliny, kordonków, szarego płótna. Wieczorami siadała przy starym kaflowym piecu i wyszywała, haftowała serwetki i obrusy. Podglądałam ją i uczyłam się. Dziadek miał zacięcie literackie, pisał i opowiadał bajki. Miał ogromną wiedzę o książkach i godzinami potrafił opowiadać niezwykłe historie. Połączenie tych dwóch światów pokazywało małej dziewczynce, że jest coś takiego jak pasja i wielka miłość do regionu i tej małej ojczyzny, jaką są rodzinne strony. Pniewo jest ciągle miejscem dla mnie bardzo ważnym, gdzie przejeżdżam w każdej wolnej chwili. W Kuźni Kurpiowskiej jestem przynajmniej raz w miesiącu. Promuję ten region. W Warszawie i innych miejscach zawsze podkreślam skąd jestem i kim jestem.

Czy "Powrót do starego domu" ma swoje realne podłoże?

Ilona Gołębiewska: Prawdziwe jest samo Pniewo i sąsiadujące miasta, czyli Pułtusk i Wyszków. Realny jest wątek związany z wydarzeniami, które miały miejsce w Pniewie w maju 1944 r. Pniewska partyzantka została wydana przez zdradziecki donos. Wtedy  aresztowano ponad siedemdziesięciu mieszkańców Pniewa, przystąpiono do przesłuchań.  Gdy nie przyniosły żadnego skutku,  pojmanych wywieziono do obozu przejściowego w Pomiechówku, a potem do nazistowskiego obozu zagłady Stutthof. W tej powieści jest postać Dziada, będąca nawiązaniem do tamtych wydarzeń. Nie chcę mówić o szczegółach, to ciekawy wątek, który chcę zachować dla czytelników.

Czy również tak jak Pani bohaterka - Alicja Pniewska wykazuje się Pani detektywistycznymi cechami?

Ilona Gołębiewska: Mało tego, ja nawet przez dosyć długi czas pracowałam jako asystentka detektywa :-) Znając mnie, to za jakiś czas na pewno napiszę kryminał. Taka moja natura, lubię zagadki, a jeszcze bardziej lubię je rozwiązywać.

"Powrót do starego domu" cechuje się wieloma wartościowymi "drogowskazami" takimi jak wybaczanie. Czy taki właśnie był pierwotny zamysł, a może wyszło to spontanicznie?

Ilona Gołębiewska: Tak, taki był mój zamiar. Ta książka to opowieść, która niesie dużo nadziei. Jest o tym, że chociaż czasem dzieje się bardzo źle w naszym życiu i wydaje się, że nie damy rady, to zawsze jest nadzieja. Ta powieść pokazuje, że powrót do korzeni jest ważny – warto się czasem coś rzucić, od czegoś odciąć, by zacząć od nowa. My się tego boimy, bo boimy się zmian, ale takie mocne cięcie może być początkiem czegoś dobrego. To też opowieść o tym, że pewien styl życia pozwala uporządkować życiowe sprawy – nie chodzi o to, by sprowadzić się od razu na wieś. Mam na myśli spokojny, bardziej świadomy styl. Trzeba się zatrzymać, spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania. Czym jest dla mnie szczęście? Jak chcę, by wyglądało moje życie? Co jest dla mnie ważne? Od tego trzeba zacząć. Życie to czas i miejsce na sprawy najważniejsze. I to my mamy prawo decydować o swoim szczęściu.



Co, a może kto był dla Pani inspiracją do stworzenia postaci Alicji?

Ilona Gołębiewska: Kobiety, które mnie otaczają. Mające swoje wady i zalety, czasami niezbyt rozsądnie postępujące, ale zarazem bardzo silne. Jeżeli wymaga tego sytuacja są w stanie dla innych robić bardzo dużo. Są waleczne, nie odpuszczają. Biorą życie w swoje ręce i tworzą je tak, by być kobietami szczęśliwymi. 

"Powrót do starego domu" kończy się bardzo optymistycznie, jednak sporo wątków nadal pozostaje otwartych. Czy zdradzi Pani swoim Czytelnikom czego mogą się spodziewać w kontynuacji? Czy nad życiem Alicji wreszcie zaświeci długo oczekiwane słońce?

Ilona Gołębiewska: Na pewno zaskoczą ci bohaterowie których z pierwszych części zapamiętamy jako osoby, które mają już w miarę ułożone życie i są przez okolicznych mieszkańców uznawane za takie, które dobrze się zna. Oni zaskoczą najbardziej. Bo tak to już jest, że ci za których nie raz byśmy dali sobie uciąć przysłowiową rękę potrafią nas porządnie zadziwić decyzją lub zachowaniem. A Alicja? No cóż, czeka na nią wiele tajemnic starego domu.

Jakie wartości chciałaby Pani przekazać swoim Czytelnikom?

Ilona Gołębiewska: Na pewno jest to książka, po której przeczytaniu człowiek zada sobie najważniejsze pytania. Weźmie głęboki oddech i na chwilę się zatrzyma. Moim marzeniem jest, by każdy czytelnik „Powrotu do starego domu” znalazł w książce wątek, który uzna za nawiązanie do jego własnego życia. Bo właśnie na tym, moim zdaniem, polega literatura. Jest formą spotkania… nie tylko z bohaterami i autorem, ale przede wszystkim z własnymi emocjami. Czasami wystarczy jedno słowo, by podjąć refleksję nad tym, kim się jest i jak wygląda nasze życie. To jest sedno literatury. Tego też życzę moim czytelnikom – by ta powieść dostarczyła im wielu niezapomnianych chwil i chociaż na moment przeniosła do Pniewa i do starego domu, gdzie zawsze czekają bliscy ludzie. 

Czy są jakieś anegdoty/historie, które towarzyszyły Pani podczas pisania książki "Powrót do starego domu" którymi chciałaby Pani podzielić się z Czytelnikami?

Ilona Gołębiewska: Tak. Gdy pisałam „Powrót do starego domu” w swoim własnym starym domu po dziadkach akurat był remont trakcji energetycznej i ciągle wyłączali prąd. A ja tak biegałam ze świeczkami i ustawiałam w różnych miejscach, jednocześnie pilnując, by nic złego się nie stało. A gdy prąd był, szybko ładowałam baterię od laptopa. Trudny to był dla mnie czas! Ale za to atmosfera pisana jaka romantyczna :-)

I na zakończenie... czy zdradzi Pani Czytelnikom gdzie w najbliższym czasie pojawią się spotkania autorskie?

Ilona Gołębiewska: Będzie trasa mazurska w największych miastach. Szczegóły podam wkrótce :-) Pozdrawia wszystkich bardzo serdecznie :-)


Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma

10 komentarzy:

  1. Książki nie znam ale wywiad zachęcił mnie do jej poznania :) Widać, że autorka miała udane dzieciństwo z takimi dziadkami! Dziadkowie to skarbnica wiedzy o świecie i nas samych. Jedno z najlepszych co mogło nam się w życiu przytrafić :)

    I ten klimat pisania powieści w starym domu <3
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego jej zazdroszczę bo niestety nie miałam takich dziadków, chociaż babcia była aniołem w ludzkiej skorze.

      Usuń
  2. Fajnych miała autorka dziadków. Takie ciepłe wspomnienia zostają na zawsze. Chętnie przeczytałabym jakąś książkę tej Pani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zachęcam. Nie będziesz się nudzić. :)

      Usuń
  3. Wydaje się bardzo miłą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny wywiad, muszę powiedzieć siostrze żeby przeczytała Powrót do starego domu i mi szybko pożyczyła. Książkę dostała na zakończenie nauki w technikum (fajny pomysł na prezent)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ksiązki to najlepszy prezent na świecie <3

      Usuń
  5. Niedawno skończyłam czytać Powrót do starego domu" i właśnie piszę recenzję. Książka tak, jak jej okładka, jest urzekająca. Czekam na drugą część :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100% :)
      Też czekam na kontynuację.

      Usuń

Cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad. Na pewno Cię odwiedzę!

Będzie mi bardzo miło jeśli mnie polubisz!

Pozdrawiam,
Zaczytana Wiedźma